środa, 27 lipca 2016

Czy wiesz,że.... Aokigahara

U stóp Fudżi jest pewien las zwany "morzem drzew" lub - z japońskiego - Aokigahara. Jego powierzchnia to ponad 22 kilometry kwadratowe i z pozoru wydaje się być ładnym miejscem jakich wiele. Po zagłębieniu się w zarośla odkrywamy jednak pewien sekret, dzięki któremu miejsce to zyskało także miano "lasu samobójców".
Las Aokigahara w Japonii dla niektórych jest atrakcją turystyczną, dla innych jest zbiorowym grobem samobójców. Dlaczego akurat w tym mrocznym lesie życie odbiera sobie tak dużo osób?


 W tradycji japońskiej Aokigahara powiązana jest z demonami

Nawet gdyby desperat w ostatniej chwili chciał zmienić decyzję i potrzebowałby ratunku, żadne krzyki i wzywanie pomocy mu nie pomogą. Gęstość lasu i potężne konary tworzą naturalną barierę dźwiękową, dzięki czemu wszelkie hałasy z zewnątrz są wygłuszone. Ciała samobójców zwisają z potężnych konarów drzew niczym manekiny w horrorze.

Aokigahara to las leżący u podnóża góry Fuji. Jego powierzchnia rozpościera się na 35 kilometrach kwadratowych. Mieszane gęstwiny i podłoże z lawy utrudniają poruszanie się w tym dość specyficznym miejscu. Nietypowe zagęszczenie drzew sprawia, że wewnątrz lasu panuje bezwietrzna atmosfera i śmiertelna cisza. Klimat jest tu niesamowity, a wręcz nierealny, co powoduje, że sami zaczynamy rozglądać się wokół siebie. Ale to nie dlatego miejsce to jest tak tajemnicze, a zarazem straszne. Las owiany jest złą sławą ze względu na wyjątkową popularność wśród samobójców. Rocznie wiesza się tu średnio ponad 100 osób.
Podobno atmosfera śmierci jest odczuwana zaraz po wejściu do Aokigahary. To kraina, do której idzie się tylko i wyłącznie w jednym celu - aby umrzeć. Już na skraju lasu możemy zauważyć tablice informacyjne i ostrzegawcze, które apelują do każdego, kto znajdzie się w tym miejscu. Policja, a także służby porządkowe umieszczają bezpośrednie komunikaty: "Zastanów się raz jeszcze!" lub "Proszę, skontaktuj się z policją, nim postanowisz się zabić!". Ilość wisielców, jakich można tu spotkać jest przerażająca. Nie ma reguły do tego, jakiego pokroju ludzie udają się do lasu. Są to biznesmeni, nauczyciele, sprzedawcy, a także najzwyklejsi ludzie. Aura, jaka tu panuje i świadomość zbiorowego cmentarzyska zapewne dodają odwagi, a tym samym wpędzają w depresyjny nastrój. Już po kilkunastu metrach po wejściu do lasu napotykamy na pierwsze części garderoby porozrzucane między konarami drzew. Bielizna, marynarki czy krawaty to stały widok, który już nikogo nie dziwi. Dalej widzimy butelki po sake czy innych alkoholach, które z pewnością dodały odwagi w odebraniu sobie życia. Są tu również portfele wraz ze zdjęciami rodzin i dzieci samobójców. Często w kieszeniach spodni znaleźć można różnego rodzaju leki i opakowania po nich. A na gęsto rozpostartych konarach drzew zarzucone są pętle sznurów bądź paski od spodni.
Rzadziej spotkamy tu ciała samobójców. Jak twierdzi policja i leśnicy, te zjadane są przez niedźwiedzie, lisy i inne leśne zwierzęta, a kości porozrzucane są po całym terenie. Mieszkańców pobliskiego lasu nie dziwią już widoki czaszki pod drzewem czy stosu ludzkich kości na skraju bądź przy wędrownych ścieżkach. Jednak inaczej jest z wisielcami, których zazwyczaj spotykają służby porządkowe czy policja, choć czasem również turyści. Ich ciała zwisają z potężnych konarów drzew niczym manekiny w horrorze. Las Aokigahara zwany także "Morzem Drzew" słynie jako jedno z najbardziej mrocznych i przerażających miejsc. Nawet gdyby desperat w ostatniej chwili chciał zmienić decyzję i potrzebowałby ratunku, żadne krzyki i wzywanie pomocy mu nie pomogą. Gęstość lasu i potężne konary tworzą naturalną barierę dźwiękową, dzięki czemu wszelkie hałasy z zewnątrz są wygłuszone.
Podobno przyszłych samobójców można łatwo rozpoznać. Zmierzają oni pogrążeni w depresji i z błędnym wzrokiem w stronę lasu. Powód takiej decyzji? Z pewnością każdy inny. Rozpad rodziny, nałogi, długi bądź globalny kryzys, który doprowadza do bankructwa przedsiębiorców. Ludzie zabijają się, by uciec od problemów, bo tak prościej. W Japonii wielu z nich decyduje się na taki krok właśnie w lesie samobójców. Statystyki zgonów są przerażające. Do stycznia 2009 roku liczba ofiar wynosiła 2305, zaś już w styczniu 2010 roku zwiększyła się do 2645 osób. Prawie jedna osoba dziennie popełniła w "Morzu Drzew" samobójstwo. Takie statystyki szacują lokalne władze, jednak w rzeczywistości mogą być one znacznie większe ze względu na ciała zjedzone przez leśne zwierzęta.
Las Aokigahary to miejsce przypominające piekło. Zła opinia krążąca o tej mrocznej krainie wydaje się być uzasadniona i zasłużona. Jedna z legend o tym miejscu mówi, że podobno na terenie lasu, pod ziemią znajdują się dużej ilości złoża żelaza. Turyści odwiedzający Aokigaharę posługują się kompasem, by później trafić do wyjścia. Jednak kompasy szaleją, a oni nie mają szans na powrót. Więzieni w lesie, nie mogąc odnaleźć drogi powrotnej zupełnie tracą rozum, w rezultacie modląc się o natrafienie na wolną pętlę na drzewie. Inna legenda głosi, że w lesie pojawiają się dusze zmarłych, które wabią samobójców. Mroczna historia opisuje dawny zwyczaj, kiedy to w czasach głodu przywożono tu starszych i schorowanych ludzi pozostawiając ich na pastwę dzikiej przyrody. Być może do dziś błąkają się tu ich dusze, zachęcając do samobójstw desperatów.




żródło onet strefa tajemnic,Joe Monster

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz