czwartek, 14 lipca 2016

Król mody


Król mody Paul Poiret



Paul Poiret był jednym z największych, i jednym z pierwszych, kreatorów mody XX wieku. O sobie mówił: król mody. Pozwolił kobietom odetchnąć, zdejmując z nichgorsety. Zrewolucjonizował krój sukni oraz jej kolorystykę i jako pierwszy z wielkich krawców wylansował własne perfumy.

Paul Poiret urodził się w 1879 roku w Paryżu i od początku marzyła mu się kariera projektanta. Dorastał wśród mody w rodzinnej fabryce tekstyliów. Ojciec w ramach lekcji pokory i dyscypliny załatwił mu pracę chłopca na posyłki w firmie produkującej parasolki. Młody Poiret roznosił więc parasolki, a na znalezionych skrawkach materiału rysował pierwsze własne wzory i projekty. Próbki zainteresowały Jacquesa Douceta, jednego z najbardziej kobiecych i cenionych krawców epoki, i Poiret dostał nową pracę. Tak rozpoczęła się droga na modowy szczyt. Doucet był w oczach młodego pracownika mistrzem, uosobieniem doskonałej elegancji, wyczucia stylu, najwyższej klasy.

Był mężczyzną, którym chciałem się stać. W wyobraźni często widziałem siebie jako Douceta przyszłości." - pisał w swojej autobiografii Poiret.

Mówił o sobie, że jest artystą, a kreując suknię kreuje dzieło sztuki. Był doskonałym wizjonerem, świetnym przedsiębiorcą, stawiał na awangardę, odważnie zrywał z przeszłością i nie bał się ryzyka. Jego pierwszym ważnym krokiem do sławy był projekt płaszcza dla znanej francuskiej aktorki Gabrielle Réjane, wykonany jeszcze za czasów pracy dla Douceta. Uszyta z czarnego tiulu, tafty i satyny, malowana przez popularnego wówczas Billotey'a kreacja okazała się przebojem, a opowieści o niej szybko rozeszły się po okolicy. Od tego czasu Paul Poiret dość regularnie projektował kostiumy sceniczne, które stawały się integralnym i coraz wyrazistszym elementem spektaklu.
Projektowanie dla Douceta z czasem zamienił na pracę dla domu Worth, który ubierał elitę dworu i estrady, a który wtedy prowadzony był przez dwóch synów założyciela. Praca w pierwszym w historii domu haute couture zbiegła się w czasie zprzełomem w modzie. Wyrafinowana i bogata klientela się kurczyła, zmieniały się również jej potrzeby. Kobiety zażądały prostoty i funkcjonalności, ale Jean Worth nie chciał przyjąć tego do wiadomości. Poiret miał w nieco przykurzonej instytucji serwującej ekskluzywne modowe trufle zmierzyć się z wymaganiami współczesności i zaproponować banalne frytki. Tak powstały pierwsze nowoczesne sukienki i słynny,kimonowy płaszcz Konfucjusza. Sprzedaż rosła, ale to nie przekonywało zapatrzonego w przeszłość Jeana Wortha, który uznał cały zabieg za niedopuszczalne obniżanie standardów. Ambicja i konflikt sprawiły, że w 1903 Paul Poiret, za pożyczone od matki pieniądze, otworzył własne atelier, pociągając za sobą część dotychczasowej klienteli i szybko zyskując coraz większy rozgłos.
Salon był wielkim sukcesem i dał początek całej sieci pracowni. Spektakularne wystawy przyciągały jak magnes, a w drzwiach salonu i domu projektanta pojawiała się rządna nowoczesnych kreacji elita. Przebojem okazały się projekty inspirowaneorientem, którymi Poiret zasłynął. Wzorowane na kimonie płaszcze miała każda szanująca się Paryżanka. Paul Poiret niewygodne gorsety zamienił na biustonosze. Rozluźniając górę, skrępował natomiast dół, proponując wąskie, niewygodne spódnice. Wymyślił słynną tunikę, którą usztywnił drutem, nadając jej kształt klosza od lampy. Zafascynowany Rosyjskimi Baletami Diagilewa wprowadził do mody egzotyczne nakrycia głowy, egrety, spodnie haremki i piękne, proste w kroju, ale niezwykle efektownie zdobione suknie. Od jedwabiu wolał aksamit i adamaszki. Znaczenia nabrały draperie, Poiret układał tkaninę bezpośrednio na manekinie, przesuwając tym samym środek ciężkości z technicznego krawiectwa na bardziej spontaniczne budowanie przestrzenne.

Nowa garderoba miała nasycone, świeże kolory, niespotykane wcześniej w europejskiej modzie. Do pracy nad tkaninami zaangażowano malarza Raoula Dufy, proponując kolorystyczne innowacje, które szybko zachwyciły. To zresztą nie jedyna współpraca z artystami, znajomością z którymi Poiret się szczycił. Suknię stawiał na równi z malarskim dziełem sztuki, a z artystami rozmawiał jak równy z równym. Z pasją kolekcjonował obrazy, uważał się nawet za ambasadora i mecenasa młodych, często jeszcze nieznanych amatorów pędzla. Jednym z ciekawszych pomysłów projektanta była współpraca, której finałem jest, unikatowa jak na swoje czasy, publikacja: album z rysunkami Paula Iribe, a później Georgesa Lepape. Na świetnej jakość papierze zilustrowane zostały suknie Poireta.
Najważniejszą modelką i muzą projektanta była jego żona Denise Boulet. Przywieziona z francuskiej prowincji, bardzo odstająca od śmietanki towarzyskiej stolicy, szybko stała się jej główną bohaterką. Właściwie każde jej pojawienie się w towarzystwie było sensacją. To ona wylansowała turban i została ambasadorką mody orientalnej.
Król Paryża zapragnął zostać królem świata. Do historii mody przeszło jego tournee z dziewięcioma modelkami po największych miastach Europy. Był mistrzem marketingu i niesłychanie umiejętnie zajmował się autopromocją. Kampanie reklamowe jego kolekcji były zakrojone na niebywale szeroką skalę. Wystawy w butiku, prezentacje w paryskiej rezydencji, prywatne konsultacje modowe, związki z teatrem i artystami oraz słynne przyjęcia w ogrodzie, z których to dedykowane Szeherezadzie przeszło do historii imprez towarzyskich - wszystko to skutecznie budowało królestwo Poireta, które w 1913 roku rozszerzyło się na USA. Razem z zasięgiem poszerzał się zakres. Modowe imperium zyskało zapach (marka Rosine nosiła imię po córce) i dział projektowania wnętrz (nazwana imieniem drugiej córki firma Martine). Poiret stworzył lifestyle we współczesnym rozumieniu tego pojęcia i święcił triumfy.
Jest legenda, która mówi, że w latach dwudziestych Paul Poiret spotkał swoją konkurentkę Coco Chanel. Projektanta ubrana była w czarny kostium. Poiret miał ją zapytać: "po kim nosi pani żałobę?", na co Coco odpowiedziała: "Po panu".
Spektakularna kariera skończyła się spektakularną klęską. Wojna zmusiła kreatora do zamknięcia domu mody, który ponownie otwarty w 1919 już nigdy nie odzyskał dawnej sławy. Funkcjonalność, prostota i wyzbyty polotu racjonalizm, których wymagały nowe czasy, nie przekonały Poireta. W 1925 kryzys się nasilił, biznes stał na skraju finansowej katastrofy. W związku z gigantycznymi długami zlicytowano kolekcję dzieł sztuki Poireta i w 1929 ogłoszono bankructwo. Projektant stracił wszystko, łącznie z marką, którą od podstaw stworzył. W 1932 spróbował jeszcze raz, od początku, z nową nazwą. Interes się nie powiódł. Paul Poiret zmarł w 1944 roku w nędzy, niedługo przed wystawą obrazów jego autorstwa zorganizowaną przez Jeana Cocteau.
Pisano o nim, że ukradł wynalazki przyszłość i zaadoptował je do swoich czasów. Robił to w wyjątkowy sposób, oferując kobiecie niezwykle szeroki wybór kreacji, fasonów, kolorów i motywów. Klasycyzm, orientalizm, modernizm, geometryczna prostota, dalekowschodnie zdobnictwo, spodnie, tunika, suknia - zawsze w zależności od upodobania, sylwetki, okazji. Poiret wyznawał bowiem mało popularną teorię, że kobieta powinna nakładać to, w czym wygląda najkorzystniej, nawet jeśli jest to niezgodne z aktualnie obowiązującą modą.
żródło http://kobieta.gazeta.pl/follow/1,153343,8606871,krol-mody-paul-poiret.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz