piątek, 7 lipca 2017

Jeremy Meeks

"Najprzystojniejszy więzień świata" wyszedł na wolność i już robi karierę modela. "Niespotykany przypadek"

Jeremy Meeks znany jako "najprzystojniejszy więzień świata"  wyszedł na wolność

już zaczyna karierę modela. Jeremy Meeks dał się poznać w 2014 roku, gdy policja opublikowała na Facebooku jego zdjęcie. Mężczyzna zrobił wówczas furorę w sieci i zyskał sobie pokaźne grono fanek, które okrzyknęły go "najprzystojniejszym więźniem świata". Okazuje się, że nawet teraz, po dwóch latach od tych wydarzeń, zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Meeks  wyszedł na wolność i już podpisał kontrakt z agencją modelingową - jedną z wielu, jaka ubiegała się o to, by z nim współpracować.  Zamieścił na Instagramie zdjęcie z menagerem i ujawnił, że już intensywnie pracuje. Podziękował też wszystkim za wsparcie.

Internauci szybko okrzyknęli go najprzystojniejszym aresztowanym w historii Ameryki, kobiety deklarowały mu swoją dozgonną miłość, a agencje modeli zacierały ręce i z niepokojem obserwowały przebieg procesu sądowego. Skazany za posiadanie nielegalnej broni palnej kryminalista przez 27 miesięcy przebywał w amerykańskim więzieniu. Kiedy kara dobiegła końca, rozpoczęła się jego nieunikniona kariera.

Meeks był sensacją podczas lutowego Tygodnia Mody w Nowym Jorku. Najprzystojniejszy bandyta 13 lutego poszedł w pokazie mody Philippa Pleina, który odbył się w Bibliotece Publicznej. Wśród gości obecna była Madonna, Paris Hilton i celebrycka para - Kylie Jenner i jej chłopak Tyga. To dobry początek. Jeszcze przed wyjściem z więzienia mężczyzna podpisał kontrakt z londyńską agencją modeli SUPA, która teraz dba o to, aby ryzykowana decyzja okazała się dobrą inwestycją. Jak podaje Independent.co.uk, Jeremy przed podpisaniem papierów miał powiedzieć, że jest wdzięczny swojej rodzinie i wszystkim, którzy okazali mu miłość, wsparcie i powierzyli mu modlitwę. 
Pochodzący z Niemiec projektant Philipp Plein, zapraszając Meeksa do współpracy, zapewnił sobie rozgłos na całym świecie. Pokaz podczas NYFW był jego amerykańskim debiutem, a media modowe już zachwycają się jego streetwearową kolekcją w stylu przełomu lat 90. i 2000. Show otworzył raper Nas ze swoim hitem "If I Ruled the World", a The Kills zachwyciło widzów mini-koncertem, podczas którego modele chodzili po wybiegu.
Całość przyćmił jednak Jeremy Meeks. Jak czytamy na Highsnobiety.com, widzowie dosłownie oszaleli na jego widok. Po zakończeniu pokazu ruszyli w jego kierunku, aby zrobić sobie z nim selfie.

Dodaj napis




Zródło:www.plotek.pl,http://www.chillizet.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz